Słuchawki to elektronika. Elektronika czasem się psuje. To żadna nowość, ale to, jak ktoś reaguje na usterkę – no właśnie, tu zaczynają się różnice.
Większość producentów słuchawek rozwiązała ten problem elegancko: gdy urządzenie się psuje, wyrzucasz je do kosza i kupujesz nowe. Wygodne – dla producenta. Dla ciebie oznacza kolejne sto euro mniej na koncie i jeszcze jedną bryłę plastiku na wysypisku. Nam to brzmi jak dość głupi system.
Po co wyrzucać działające urządzenie?
Bo dla producenta to taniej. Prowadzenie własnego serwisu kosztuje. Potrzebujesz lokalu, narzędzi, części zamiennych i kogoś, kto umie tego wszystkiego używać. Wielkie korporacje obliczyły, że taniej jest wysłać zamiennik z Shenzhen, niż zatrudnić choćby jednego technika serwisowego.
My policzyliśmy inaczej. A właściwie Jasse policzył, a Jasse jest inżynierem dźwięku, nie księgowym, więc liczby mogły być trochę nie te. Ale wniosek był jasny: naprawa ma więcej sensu. Dla klienta, dla środowiska i dla nas w dłuższej perspektywie też.
Co naprawa oznacza w praktyce?
Mamy własny serwis w Kajaani. Właściwi ludzie, właściwe narzędzia, właściwe części zamienne. Gdy w słuchawkach VMK25 coś się psuje, trafiają do nas i my je naprawiamy. Nie wysyłamy automatycznie nowych, bo stare zazwyczaj nadają się do uratowania w całości.
Najczęstsze naprawy:
- Nauszniki się zużyły – odkręcają się i nowe zatrzaskują na miejsce. Możesz to zrobić sam w domu.
- Bateria nie trzyma – wymieniamy baterię. Urządzenie znowu posłuży latami.
- Pękło pałąk – naprawiamy lub wymieniamy część. Nie trzeba wyrzucać całego urządzenia.
- Przejechał traktor – no, tu już sprawa jest trochę inna. Ale zestawy naprawcze mamy i na to.
W okresie gwarancyjnym (24 miesiące) naprawy są oczywiście bezpłatne. Po wygaśnięciu gwarancji urządzenie też można naprawić – płacisz tylko za część i robociznę.
Czy nie prościej wysłać nowe?
Byłoby. Dla nas i dla ciebie. W krótkim terminie.
Ale jesteśmy firmą 14-osobową. Nie możemy sobie pozwolić na marnowanie działających urządzeń i nie mamy magazynu pełnego zamienników czekających, aż ktoś usiądzie na słuchawkach. Henri jeździ Alfą Romeo, która psuje się co drugi tydzień – gdyby i ją wyrzucać za każdym razem, już dawno bylibyśmy bankrutami. Choć fundusz na Ferrari ładnie by się uszczuplał.
Naprawa po prostu ma więcej sensu. Jedna wymienna część kosztuje ułamek ceny całego urządzenia. Mniej trafia na wysypisko. A ty zatrzymujesz słuchawki, do których już się przyzwyczaiłeś – z rozchodzą się nausznikami i wszystkimi zarysowaniami.
Kultura jednorazowości to zwykłe lenistwo
Nie próbujemy być żadną organizacją ekologiczną. Nie drukujemy zielonych listków na opakowaniach i nie gadamy o śladzie węglowym. Po prostu naprawiamy urządzenia, bo to ma sens. Koniec, kropka.
Jeśli chcesz kupić słuchawki, które wytrzymują i dają się naprawić, gdy przestają – znajdziesz je na valco.fi. Każdy zakup finansuje jakieś 0,000001% naszej Gwiazdy Śmierci, więc to właściwie galaktyczna filantropia.

