Uczciwe pytanie. Internet jest pełen firm, które sprzedają chińskie słuchawki z własnym logo i znikają z rynku po pół roku. My do nich nie należymy. Ale nie jesteśmy też Nokią.
14 osób, ani jedna zbędna
W Valco pracuje 14 osób. Niewielu. I tak właśnie miało być. Nie mamy dyrektora ds. komunikacji, stratega marki, ani nikogo, kto siedzi na zebraniu żeby ustalić termin następnego zebrania. Za to mamy Jassego, który ma ubezpieczone uszy i ręcznie strojenia każdy model słuchawek. I Henriego, którego Alfa Romeo regularnie odmawia posłuszeństwa, ale który i tak planuje budżet na Ferrari.
Mały rozmiar oznacza, że decyzje zapadają szybko. Jeśli coś jest do niczego, naprawiamy to w ciągu tygodnia, a nie cztery kwartały później, kiedy komitet sterujący w końcu zatwierdzi wniosek o zmianę.
Własne centrum serwisowe w Kajaani
Tu naprawdę się wyróżniamy. Większość producentów słuchawek niczego nie naprawia. Sprzęt się psuje, kupujesz nowy, stary ląduje na wysypisku. Dziękujemy, następny klient.
Mamy własne centrum serwisowe w Kajaani. Słuchawki są naprawiane, a nie wyrzucane. To jednocześnie decyzja ekologiczna i biznesowa, zależy nam na klientach, którzy zostają z nami, a nie na tych, którzy kupią raz i znikają. Gwarancja wynosi 24 miesiące, a nawet po jej wygaśnięciu możesz naprawić sprzęt za pomocą zestawu naprawczego.
Startupy zazwyczaj nie budują własnej infrastruktury serwisowej. Nie ma na to ani kasy, ani ochoty. My i tak to zrobiliśmy, bo tak po prostu trzeba.
Sprzedaż w 58 krajach, ani jednej reklamy w telewizji
Słuchawki Valco trafiły do ponad 58 krajów. Niemcy to duży rynek, ale towar idzie w świat dosłownie wszędzie. I to wszystko bez reklam telewizyjnych, umów z gwiazdami ani żadnego piłkarza paradującego w naszych słuchawkach na lotnisku.
Jak to możliwe? Produkt jest dobry, a cena uczciwa. Kiedy nie płacisz Cristiano Ronaldo 50 milionów za to, żeby przez trzy sekundy nosił słuchawki na szyi, możesz sprzedać lepszy produkt taniej. Rewolucyjne, wiem.
Oferta obejmuje słuchawki nauszne z serii VMK, słuchawki douszne z serii NL oraz głośniki Nordell. Coś dla każdego, oprócz tych, którzy chcą przepłacać za logo.
A co z Gwiazdą Śmierci?
Każdy zakup finansuje naszą Gwiazdę Śmierci mniej więcej w 0,000001 procenta. Tempo wolne, ale kierunek słuszny. Musimy też jakoś ogarnąć Ferrari i piwo, więc priorytety mogą się przesuwać.
Poważnie: jesteśmy prawdziwą firmą z numerem NIP, własnym serwisem, prawdziwymi pracownikami i produktami, które można naprawić. Startupowe podejście zostało, bo po prostu działa. Biurokracja jeszcze nigdy nie poprawiła jakości dźwięku żadnych słuchawek.
Jeśli masz wątpliwości, zamów i sprawdź. Jeśli ci nie odpowiada, zwracamy kasę. Prostsze niż odpalenie Alfy Romea Henriego w zimowy mróz.

