Rozumiemy. Marshall wygląda, jakbyś właśnie wyszedł na scenę w Wembley. Ta skórzana okładzina, złote akcenty, vintage'owy klimat. Jeśli wybierasz słuchawki tą samą logiką, co gitarę elektryczną wiszącą na ścianie w barze, Marshall wygrywa bez dyskusji.
Ale muzyki nie słuchasz oczami. A może słuchasz – nie będziemy oceniać. Sprawdźmy jednak, co na ten temat mają do powiedzenia twoje uszy.
Jakość dźwięku – czyli to, do czego słuchawki w ogóle służą
Marshall Monitor III brzmi całkiem przyjemnie. Ma swój własny charakter: wyeksponowane środki pasma, z kompromisami na górze i dole. To trochę jak słuchanie muzyki przez lampowy wzmacniacz – co oczywiście jest tu zamierzonym efektem. Rock i metal wypadają nieźle. Klasyka, jazz czy podcasty – już nie bardzo.
Brzmienie VMK25.2 stroił Jasse, którego uszy są ubezpieczone (nie powiemy na ile, ale roczny serwis Alfy Romeo Henriego kosztuje mniej). Odpowiedź częstotliwościowa jest bardzo płaska, co w praktyce oznacza, że muzyka brzmi tak, jak zamierzył artysta. Nie tak, jak Valco uważa, że powinna brzmieć.
Przetworniki kompozytowe 45 mm i wzmacniacz klasy AB robią resztę roboty. Bas jest zwięzły, nie rozmyty. Wysokie tony nie syczą. Środek pasma nie ginie gdzieś po drodze.
Aktywna redukcja szumów (ANC) – oba próbują, jedno robi to lepiej
ANC Marshalla jest całkiem przyzwoity. Daje radę w samolocie i w biurze. Nie ma się do czego przyczepić.
Hybrydowy ANC w VMK25.2 jest po prostu o krok do przodu. Izolacja jest szczelniejsza, a algorytm reaguje szybciej. Żadne z nich nie wyeliminuje całkowicie wrzeszczących dzieci ani zawodzenia współpracownika – do tego potrzeba betonowej ściany – ale niskie częstotliwości znikają skutecznie.
Oba mają tryb słyszenia otoczenia. W VMK25.2 brzmi bardziej naturalnie.
Czas pracy baterii – tu nie ma nawet o czym gadać
Marshall Monitor III: około 70 godzin bez ANC, około 50 godzin z włączonym ANC.
VMK25.2: 55 godzin z włączonym ANC. Czas rozmów: 95 godzin.
W praktyce oboje wytrzymają tydzień bez ładowania. Bateria nie jest problemem w żadnym z przypadków.
Naprawialność – i tu zaczyna się prawdziwa różnica
W Marshallu można wymienić nauszniki. Dobrze. Ale kiedy coś innego się zepsuje – a elektronika w końcu zawsze się psuje – wyrzucasz i kupujesz nowe.
W VMK25.2 nauszniki zdejmuje się na bagnecie. Wymienne magnetyczne nakładki boczne można wymienić kiedy chcesz. Jeśli coś się zepsuje, Hannes i reszta ekipy naprawią sprzęt w Kajaani. Słuchawki nie trafiają na wysypisko, tylko z powrotem na twoją głowę.
Możesz też wydrukować własne nakładki boczne w 3D. Chcesz własną twarz zamiast logo Marshalla? Technicznie możliwe. Estetycznie – twoja sprawa.
Cena – fundusz na Ferrari Henriego dziękuje ci z góry
Marshall Monitor III: około 300–350 euro.
VMK25.2: taniej. Za różnicę możesz kupić bilety na kilka koncertów albo wpłacić na fundusz budowy Gwiazdy Śmierci. Obie opcje są sensowne.
Kto powinien wybrać Marshalla?
Powiedzmy wprost. Wybierz Marshalla, jeśli:
- Wygląd to dla ciebie wszystko. Marshall Monitor III to piękny obiekt. Dobrze wygląda na półce, na szyi i na Instagramie. Jeśli słuchawki są dla ciebie bardziej dodatkiem do stylizacji niż narzędziem, Marshall robi to lepiej.
- Zależy ci konkretnie na brzmieniu Marshalla. Jeśli lubisz ciepłe, środkowopasmowe brzmienie i słuchasz głównie rocka, Marshall sprawdzi się świetnie.
- Marka ma dla ciebie znaczenie. Marshall to legenda. My jesteśmy 14-osobową firmą z Oulu, która buduje Gwiazdę Śmierci. Zupełnie inna liga, jeśli chodzi o rozpoznawalność.
Podsumowanie
| | VMK25.2 | Marshall Monitor III |
|---|---|---|
| Jakość dźwięku | Płaska, precyzyjna, nastrojona przez Jassego | Ciepła, środkowopasmowa |
| ANC | Trochę lepszy | Całkiem niezły |
| Czas pracy baterii (ANC) | 55h | ~50h |
| Naprawialność | Naprawiane w Kajaani | Kupujesz nowe |
| Wygląd | Nowoczesny, wymienne nakładki | Rockowa legenda |
| Cena | Przystępniejsza | Droższa |
Jeśli wybierasz słuchawki uszami, VMK25.2 wygrywa. Jeśli wybierasz oczami, Marshall jest przystojniejszy. Oboje to przyzwoite słuchawki – ale tylko jedne można naprawić, i tylko kupując jedne, wspierasz fiński sen o budowie kosmicznej broni.
Tak czy inaczej, dzięki za kasę. Trafi w dobre ręce – czy to do kieszeni Marshalla, czy do naszej. Najlepiej do naszej.
